...
– Chwila. Już to przerabialiśmy – miałem być inwalidą albo biedakiem.
– No, to w czym problem?
– Nie będę odstawiał cyrku!
– A dlaczegoż to?
– Bo nie!
– Czyli nie chcesz sprzedać tego roweru?
– Noo, może nie aż tak bardzo.
– A skąd wiesz, że nie?
– Przecież to jest wymyślona sytuacja.
– A widzisz, czyli nie wiesz jakbyś się zachował.
– Pewnie jakbym miał bardzo dużą potrzebę, to bym porobił z siebie pajaca.
– Ale nie wiesz tego na pewno?
– Raczej nie...
– A więc nie znasz siebie.
– Bez przesady, coś chyba wiem o sobie.
– „Coś chyba wiem o sobie”... Nie wiesz, jakbyś postąpił w tak prostej sytuacji, ale „wiesz coś o sobie”. Sam przyznasz, że nie brzmi to sensownie.
– ...
– Z drugiej strony, coś jednak wiesz.
– ?
– Wiesz, że zrobisz z siebie pajaca, gdy będzie taka potrzeba.
– No, wiesz, tak powiedziałem...
– Zaraz, zaraz. Kłamałeś?
– Raczej nie.
– Wyobraziłeś sobie tą całą sytuację?
– Tak.
– Czyli powiedziałeś coś, co jest zgodne z tym, co o sobie myślisz.
– Niby racja... To dobrze?
– A to zależy, jak daleko to, co myślisz o sobie, leży od tego, jaki naprawdę jesteś.
– Czyli, że nie kłamałem, ale i prawdy nie powiedziałem, tak?
– Bingo!
– A skąd będę wiedział, które jest które?
– Myślę, że na chwilę obecną nie będziesz wiedział.
– To co? Mam się pochlastać, czy co?
– A rób co chcesz, jesteś wolnym człowiekiem.
– No, dobrze, ale mieliśmy mówić o manipulacji, wywieraniu wpływu itp.
– O coś cię zapytam. Jeśli chcesz wbić gwóźdź, to używasz młotka, tak?
– Zazwyczaj.
– Czy używasz młotka z żelaza czy porcelany?
– Głupie pytanie. Oczywiście, że z żelaza.
– A skąd wiesz, że dany młotek jest z żelaza?
– Ślepy nie jestem.
– Czyli wiesz, że jak walniesz młotkiem w gwóźdź, to młotek się nie rozwali, a gwóźdź wbije się w deskę, tak?
– No, chyba.
– Czyli znasz czynnik wywierający działanie i czynnik odbierający to działanie.
– Tak.
– I ta wiedza jest oczywista, prawda?
– No, pewnie.
– Ale w odniesieniu do siebie powiedziałeś: „Pewnie jakbym miał bardzo dużą potrzebę, to bym porobił z siebie pajaca”.
– Tak powiedziałem.
– Powiedziałeś: „Pewnie”. A to znaczy, że nie wiesz, czy na pewno.
... i tutaj zawiesimy dialog.
Spróbuj dopisać dokończenie.
Ciąg dalszy nastąpi...
.
Warto się naprawiać. Nawet, jeśli miałoby to trwać całe życie. Teraz mamy wiedzę, jak to robić.
poniedziałek, 17 listopada 2014
wtorek, 11 listopada 2014
Wywieranie wpływu – na siłę czy po dobroci? cz. 9
...
– A czy ja jakiś filozof jestem czy co?
– Każdy jest filozofem. Każdy jest lekarzem, każdy jest politologiem, każdy jest... itd. Dawaj, nie odpuszczaj sobie.
– No, dobra. Prawda to jest jakaś obiektywna wersja rzeczywistości. Moze być?
– Czyli wersja, nie rzeczywistość? A ile jest tych wersji?
– Nie, no powiedziałem: obiektywna.
– Czyli jaka?
– No, ... obiektywna. Taka, którą uznaje większość ludzi.
– Czyli, jak mówią, że jest bóg, to jest to obiektywne?
– Zaraz, zaraz! Mieliśmy mówić o sprzedaży roweru w bibliotece. Dlaczego rozmawiamy o Bogu?
– Po pierwsze nie rozmawiamy o bogu – rozmawiamy o Tobie. A po drugie, to odpowiedz na pytanie. Proszę.
– Chodzi o to, co to jest prawda, tak?
– Ostatnie pytanie brzmiało: czy jak ludzie mówią, że jest bóg, to jest to obiektywne?
– No, jednak rozmawiamy o Bogu.
– Na razie odpowiedz na pytanie, a potem przekonamy się, o czym rozmawiamy. Ok?
– No, dobra. Moim zdaniem, jeśli większość twierdzi, że Bóg istnieje, to znaczy, że jest to obiektywne.
– A jak większość twierdziła, że Ziemia jest płaska, to było to obiektywne.
– Eee... No, nie.
– No, to co jest z tą obiektywnością?
– Chyba nie wiem...
– Zobacz jak łatwo dajemy się wpuścić w kanał obiektywności. Trzeba na to uważać, bo wtedy trudno nam jest właściwie zdefiniować otoczenie, w którym żyjemy. Jako system, ma się rozumieć.
– No, i?
– No, i to, że jak mamy źle zdefiniowane otoczenie, to mamy zdefiniowany system, czyli nas samych.
– No dobrze, ale jak mam zdefiniować właściwie otoczenie?
– Bardzo dobre pytanie.
– ?
– ?
– No, czekam na jakąś konkluzję.
– Aaa! Samemu się nie chce, co?
– Oczywiście, że chce się, ale czy ja umiem?
– A nie umiesz?
– A umiem?
– Spróbuj, to się dowiesz.
– Dobrze. No, więc otoczenie jest to coś, co mnie otacza.
– ?
– No, jak mnie otacza, to jakoś na mnie oddziałuje.
– ?
– Jeśli na mnie oddziałuje, to ja oddziałuję na otoczenie. I tak sobie żyję z tym otoczeniem – działamy na siebie nawzajem.
– Dobrze kombinujesz. To powiedz mi, jak sprzedać rower w bibliotece?
– Muszę zadziałać na otoczenie.
– Dobrze. Dawaj dalej.
– Muszę spowodować, żeby ludzie w bibliotece chcieli kupić mój rower.
– Jak to zrobisz?
– Hmm. Muszę wymyślić coś, co spowoduje u nich chęć zakupu. No, i żeby mnie nie wywalili z biblioteki :)
– A umiesz to zrobić?
– Wymyślić, pewnie coś wymyślę.
– A zastosujesz to?
– To zależy, co wymyślę.
– No, to dawaj, wymyślaj.
... i tutaj zawiesimy dialog.
Spróbuj dopisać dokończenie.
Ciąg dalszy nastąpi...
.
– A czy ja jakiś filozof jestem czy co?
– Każdy jest filozofem. Każdy jest lekarzem, każdy jest politologiem, każdy jest... itd. Dawaj, nie odpuszczaj sobie.
– No, dobra. Prawda to jest jakaś obiektywna wersja rzeczywistości. Moze być?
– Czyli wersja, nie rzeczywistość? A ile jest tych wersji?
– Nie, no powiedziałem: obiektywna.
– Czyli jaka?
– No, ... obiektywna. Taka, którą uznaje większość ludzi.
– Czyli, jak mówią, że jest bóg, to jest to obiektywne?
– Zaraz, zaraz! Mieliśmy mówić o sprzedaży roweru w bibliotece. Dlaczego rozmawiamy o Bogu?
– Po pierwsze nie rozmawiamy o bogu – rozmawiamy o Tobie. A po drugie, to odpowiedz na pytanie. Proszę.
– Chodzi o to, co to jest prawda, tak?
– Ostatnie pytanie brzmiało: czy jak ludzie mówią, że jest bóg, to jest to obiektywne?
– No, jednak rozmawiamy o Bogu.
– Na razie odpowiedz na pytanie, a potem przekonamy się, o czym rozmawiamy. Ok?
– No, dobra. Moim zdaniem, jeśli większość twierdzi, że Bóg istnieje, to znaczy, że jest to obiektywne.
– A jak większość twierdziła, że Ziemia jest płaska, to było to obiektywne.
– Eee... No, nie.
– No, to co jest z tą obiektywnością?
– Chyba nie wiem...
– Zobacz jak łatwo dajemy się wpuścić w kanał obiektywności. Trzeba na to uważać, bo wtedy trudno nam jest właściwie zdefiniować otoczenie, w którym żyjemy. Jako system, ma się rozumieć.
– No, i?
– No, i to, że jak mamy źle zdefiniowane otoczenie, to mamy zdefiniowany system, czyli nas samych.
– No dobrze, ale jak mam zdefiniować właściwie otoczenie?
– Bardzo dobre pytanie.
– ?
– ?
– No, czekam na jakąś konkluzję.
– Aaa! Samemu się nie chce, co?
– Oczywiście, że chce się, ale czy ja umiem?
– A nie umiesz?
– A umiem?
– Spróbuj, to się dowiesz.
– Dobrze. No, więc otoczenie jest to coś, co mnie otacza.
– ?
– No, jak mnie otacza, to jakoś na mnie oddziałuje.
– ?
– Jeśli na mnie oddziałuje, to ja oddziałuję na otoczenie. I tak sobie żyję z tym otoczeniem – działamy na siebie nawzajem.
– Dobrze kombinujesz. To powiedz mi, jak sprzedać rower w bibliotece?
– Muszę zadziałać na otoczenie.
– Dobrze. Dawaj dalej.
– Muszę spowodować, żeby ludzie w bibliotece chcieli kupić mój rower.
– Jak to zrobisz?
– Hmm. Muszę wymyślić coś, co spowoduje u nich chęć zakupu. No, i żeby mnie nie wywalili z biblioteki :)
– A umiesz to zrobić?
– Wymyślić, pewnie coś wymyślę.
– A zastosujesz to?
– To zależy, co wymyślę.
– No, to dawaj, wymyślaj.
... i tutaj zawiesimy dialog.
Spróbuj dopisać dokończenie.
Ciąg dalszy nastąpi...
.
niedziela, 9 listopada 2014
Wywieranie wpływu – na siłę czy po dobroci? cz. 8
...
- Chwila, czy to znaczy, że miłość, wiara, uczucia, prawda i moja świadomość nie są rzeczywiste? Tak mam to rozumieć?
- A są?
- A nie są?
- No, to po kolei. "Miłość" jest?
- No, jest.
- A co to jest "miłość"?
- Uczucie do kogoś.
- Uczucie, mówisz, tak?
- Tak.
- A więc z pięciu zjawisk, które wymieniłeś, pozostało nam cztery.
- Jak to?
- Wymieniłeś "miłość, uczucia itd". Ale "miłość" zawiera się w "uczucia", prawda?
- W zasadzie tak...
- Jedziemy dalej. "Wiara" - co to takiego?
- Hmm. Przekonanie, że pewne rzeczy istnieją, że mają na nas wpływ.
- Przekonanie, mówisz. Toż to nic innego jak część świadomości, tak?
- W zasadzie tak...
- Jedziemy dalej. "Uczucia" - co to takiego?
- Emocje.
- Nie idź na łatwiznę. Co to są emocje?
- Hmm... nasze reakcje?
- A skąd się bierze reakcja?
- Z naszego nastawienia?
- Dobrze kombinujesz. Kontynuuj.
- Czyli, jak mi się coś podoba, to się cieszę, a jak nie, to płaczę.
- Dobrze, dobrze. A skąd wiesz, co ci się podoba?
- Nie wiem. Po prostu podoba się i już.
- Wiesz, dlaczego tak jest?
- ?
- Bo to część twojej konstrukcji. Taki po prostu jesteś.
- No, to wiedziałem i bez ciebie.
- Ale nie powiedziałeś tego.
- No, fakt.
- A dlaczego nie powiedziałeś?
- Bo to jest chyba zbyt oczywiste.
- Otóż to. Ludzie na co dzień nie zauważają swojej własnej konstrukcji. Nie zastanawiają się nad nią.
- A po co miałbym codziennie zastanawiać się nad swoją konstrukcją? W końcu jestem, jaki jestem, a świat i tak się kręci po swojemu...
- Gratulacje!
- Eee, za co?
- Zacząłeś myśleć cybernetycznie!
- ?
- Właśnie stwierdziłeś, że jesteś systemem zawartym w pewnym otoczeniu.
- Poważnie?
- Jak najbardziej. Sam zauważyłeś, że jesteś taki, jaki jesteś - a więc uznałeś, że jesteś wyodrębnioną jednostką, która posiada jakąś konstrukcję. Oraz stwierdziłeś, że ta jednostka znajduje się w swoim otoczeniu.
- Łoł...
- Czy teraz już sam zdefiniujesz prawdę i świadomość?
... i tutaj zawiesimy dialog.
Spróbuj dopisać dokończenie.
Ciąg dalszy nastąpi...
.
- Chwila, czy to znaczy, że miłość, wiara, uczucia, prawda i moja świadomość nie są rzeczywiste? Tak mam to rozumieć?
- A są?
- A nie są?
- No, to po kolei. "Miłość" jest?
- No, jest.
- A co to jest "miłość"?
- Uczucie do kogoś.
- Uczucie, mówisz, tak?
- Tak.
- A więc z pięciu zjawisk, które wymieniłeś, pozostało nam cztery.
- Jak to?
- Wymieniłeś "miłość, uczucia itd". Ale "miłość" zawiera się w "uczucia", prawda?
- W zasadzie tak...
- Jedziemy dalej. "Wiara" - co to takiego?
- Hmm. Przekonanie, że pewne rzeczy istnieją, że mają na nas wpływ.
- Przekonanie, mówisz. Toż to nic innego jak część świadomości, tak?
- W zasadzie tak...
- Jedziemy dalej. "Uczucia" - co to takiego?
- Emocje.
- Nie idź na łatwiznę. Co to są emocje?
- Hmm... nasze reakcje?
- A skąd się bierze reakcja?
- Z naszego nastawienia?
- Dobrze kombinujesz. Kontynuuj.
- Czyli, jak mi się coś podoba, to się cieszę, a jak nie, to płaczę.
- Dobrze, dobrze. A skąd wiesz, co ci się podoba?
- Nie wiem. Po prostu podoba się i już.
- Wiesz, dlaczego tak jest?
- ?
- Bo to część twojej konstrukcji. Taki po prostu jesteś.
- No, to wiedziałem i bez ciebie.
- Ale nie powiedziałeś tego.
- No, fakt.
- A dlaczego nie powiedziałeś?
- Bo to jest chyba zbyt oczywiste.
- Otóż to. Ludzie na co dzień nie zauważają swojej własnej konstrukcji. Nie zastanawiają się nad nią.
- A po co miałbym codziennie zastanawiać się nad swoją konstrukcją? W końcu jestem, jaki jestem, a świat i tak się kręci po swojemu...
- Gratulacje!
- Eee, za co?
- Zacząłeś myśleć cybernetycznie!
- ?
- Właśnie stwierdziłeś, że jesteś systemem zawartym w pewnym otoczeniu.
- Poważnie?
- Jak najbardziej. Sam zauważyłeś, że jesteś taki, jaki jesteś - a więc uznałeś, że jesteś wyodrębnioną jednostką, która posiada jakąś konstrukcję. Oraz stwierdziłeś, że ta jednostka znajduje się w swoim otoczeniu.
- Łoł...
- Czy teraz już sam zdefiniujesz prawdę i świadomość?
... i tutaj zawiesimy dialog.
Spróbuj dopisać dokończenie.
Ciąg dalszy nastąpi...
.
wtorek, 4 listopada 2014
Wywieranie wpływu – na siłę czy po dobroci? cz. 7
...
– To co? Mają mnie pokochać? Tak od razu?
– Właściwie tak.
– A co z flirtem, grą wstępną i takie tam?
– Nie masz na to czasu. To będzie odrobinę gwałt.
– Uuu! Nie przesadzasz?
– Nie za bardzo. Mamy cel – sprzedać twój używany rower. I mamy to zrobić tu i teraz. Jak więc widzisz nie mamy czasu na karesy.
– Fakt.
– Trzeba zrobić coś, aby ci ludzie może nie tyle pokochali cię, ale nie odrzucili. Trzeba ich czymś zmiękczyć. Jakiś pomysł?
– Będę udawał inwalidę albo bardzo biednego. Może być?
– Teoretycznie tak. Ale naprawdę jesteś do tego zdolny?
– No, nie bardzo.
– Też mi na takiego nie wyglądasz.
– Czy to źle?
– Ja nie powiedziałem, że to jest złe, tylko że twoja konstrukcja charakterologiczna raczej nie pozwoli ci odgrywać takich ról. Bo taki jesteś i koniec. I nie mam najmniejszego zamiaru tego oceniać. Jaki to ma sens?
– No, ale mogłoby się to przydać. Ta umiejętność.
– Aaa, to już twoje zmartwienie. Nie mnie sądzić, czy ci się to przyda czy nie. Ja mogę tylko stwierdzić, czy przy danym układzie – twoja konstrukcja i sytuacja, jakieś zdarzenia mogą zajść łatwiej czy trudniej.
Jak bardzo pragniesz sprzedać rower, jest twoim problemem. I to ty i tylko ty możesz sobie go rozwiązać.
– No, to mam dylemat.
– Fakt. Masz. A wiesz dlaczego masz dylemat?.... Bo nie wiesz zbyt dużo o sobie. Jakbyś wiedział, to byś nie miał dylematu.
– Bez przesady, chyba znam siebie samego!
– To dlaczego masz dylemat?
– No, wiesz, to jest trochę trudne. Z jednej strony potrzebuję tej kasy, a z drugiej odgrywać chorego w bibliotece...
– Coś nie pasuje, co?
– No, nie pasuje.
– Ale co, tak konkretnie? Coś w tobie czy sytuacja?
– Hmm. Może powiem tak: ja w takiej sytuacji. Może być?
– A widzisz! Wreszcie zaczynasz poszukiwać rozwiązania.
– ?
– Jak system nie pasuje do swojego otoczenia, to są następujące możliwości:
zmienia się system, zmienia się otoczenie, zmienia się jedno i drugie.
– A jak nie będzie zmiany?
– To wszyscy mają problem. Z tym, że w walce o rozwiązanie tego problemu prawie zawsze wygrywa otoczenie, bo ma parcie na homeostazę. W końcu też jest systemem, tylko dużo większym.
– To trochę smutne.
– A co cię tu smuci?
– Wiesz, jako jednostka mam chyba jakieś prawa..
– Aaa!. Kolega jest idealistą!
– To źle?
– Dlaczego zaraz że "źle". Po prostu tak jest.
– ...
– Mam pytanie: widziałeś kiedyś Tatry?
– No pewnie.
– Podobają ci się?
– Oczywiście. Piękne góry.
– Czy myślisz, że Tatry wiedzą o tym, że są piękne?
– :)
– Otóż to. Ludziom wydaje się, że z samego faktu, że żyją, wynika coś nadzwyczajnego. Przecież ludzie to nie Tatry – mają rozum, umysł, duszę, osobowość, intelekt, zdolności, uczucia, emocje, wolną wolę, godność, dumę, wiarę, uczciwość małżeńską oraz "że cię nie opuszczę aż do śmierci". I tak naprawdę jedynym pewnikiem z tej listy jest to ostatnie.
– To co jest pewne, jeśli chodzi o człowieka?
– Wbrew pozorom jest parę rzeczy.
... i tutaj zawiesimy dialog.
Spróbuj dopisać dokończenie.
Ciąg dalszy nastąpi...
.
– To co? Mają mnie pokochać? Tak od razu?
– Właściwie tak.
– A co z flirtem, grą wstępną i takie tam?
– Nie masz na to czasu. To będzie odrobinę gwałt.
– Uuu! Nie przesadzasz?
– Nie za bardzo. Mamy cel – sprzedać twój używany rower. I mamy to zrobić tu i teraz. Jak więc widzisz nie mamy czasu na karesy.
– Fakt.
– Trzeba zrobić coś, aby ci ludzie może nie tyle pokochali cię, ale nie odrzucili. Trzeba ich czymś zmiękczyć. Jakiś pomysł?
– Będę udawał inwalidę albo bardzo biednego. Może być?
– Teoretycznie tak. Ale naprawdę jesteś do tego zdolny?
– No, nie bardzo.
– Też mi na takiego nie wyglądasz.
– Czy to źle?
– Ja nie powiedziałem, że to jest złe, tylko że twoja konstrukcja charakterologiczna raczej nie pozwoli ci odgrywać takich ról. Bo taki jesteś i koniec. I nie mam najmniejszego zamiaru tego oceniać. Jaki to ma sens?
– No, ale mogłoby się to przydać. Ta umiejętność.
– Aaa, to już twoje zmartwienie. Nie mnie sądzić, czy ci się to przyda czy nie. Ja mogę tylko stwierdzić, czy przy danym układzie – twoja konstrukcja i sytuacja, jakieś zdarzenia mogą zajść łatwiej czy trudniej.
Jak bardzo pragniesz sprzedać rower, jest twoim problemem. I to ty i tylko ty możesz sobie go rozwiązać.
– No, to mam dylemat.
– Fakt. Masz. A wiesz dlaczego masz dylemat?.... Bo nie wiesz zbyt dużo o sobie. Jakbyś wiedział, to byś nie miał dylematu.
– Bez przesady, chyba znam siebie samego!
– To dlaczego masz dylemat?
– No, wiesz, to jest trochę trudne. Z jednej strony potrzebuję tej kasy, a z drugiej odgrywać chorego w bibliotece...
– Coś nie pasuje, co?
– No, nie pasuje.
– Ale co, tak konkretnie? Coś w tobie czy sytuacja?
– Hmm. Może powiem tak: ja w takiej sytuacji. Może być?
– A widzisz! Wreszcie zaczynasz poszukiwać rozwiązania.
– ?
– Jak system nie pasuje do swojego otoczenia, to są następujące możliwości:
zmienia się system, zmienia się otoczenie, zmienia się jedno i drugie.
– A jak nie będzie zmiany?
– To wszyscy mają problem. Z tym, że w walce o rozwiązanie tego problemu prawie zawsze wygrywa otoczenie, bo ma parcie na homeostazę. W końcu też jest systemem, tylko dużo większym.
– To trochę smutne.
– A co cię tu smuci?
– Wiesz, jako jednostka mam chyba jakieś prawa..
– Aaa!. Kolega jest idealistą!
– To źle?
– Dlaczego zaraz że "źle". Po prostu tak jest.
– ...
– Mam pytanie: widziałeś kiedyś Tatry?
– No pewnie.
– Podobają ci się?
– Oczywiście. Piękne góry.
– Czy myślisz, że Tatry wiedzą o tym, że są piękne?
– :)
– Otóż to. Ludziom wydaje się, że z samego faktu, że żyją, wynika coś nadzwyczajnego. Przecież ludzie to nie Tatry – mają rozum, umysł, duszę, osobowość, intelekt, zdolności, uczucia, emocje, wolną wolę, godność, dumę, wiarę, uczciwość małżeńską oraz "że cię nie opuszczę aż do śmierci". I tak naprawdę jedynym pewnikiem z tej listy jest to ostatnie.
– To co jest pewne, jeśli chodzi o człowieka?
– Wbrew pozorom jest parę rzeczy.
... i tutaj zawiesimy dialog.
Spróbuj dopisać dokończenie.
Ciąg dalszy nastąpi...
.
poniedziałek, 3 listopada 2014
Wywieranie wpływu – na siłę czy po dobroci? cz. 6
...
– Myślę, że warto tym ludziom zakomunikować, że chcę sprzedać rower.
– Uważasz, że to ich obchodzi?
– Eee...
– No, właśnie. Przecież zajmują się teraz czymś innym, są skupieni na książkach. Przez ich umysły przepływa teraz strumień informacji o bardzo konkretnej charakterystyce i na pewno, ale to na pewno, nie ma ona nic wspólnego z twoim rowerem.
Mało tego, oni na bank nie chcą, żeby ktoś im teraz zawracał głowę jakimś rowerem.
A, nawet jeśli któryś z nich miałby akurat potrzebę roweru, to w bibliotece odsunąłby ją daleko od siebie, bo to nie jest miejsce na kupowanie roweru.
Zadaj więc sobie pytanie: co może spowodować, że ci ludzie zainteresują się faktem, że masz do sprzedania rower, i nie uznają tego za naruszenie zasad?
– ....
– Po pierwsze trzeba powiedzieć wyraźnie: guzik ich obchodzi, że masz do sprzedania rower. To jest twój problem. Ale może ich obchodzić, że ten rower może być im potrzebny, i to nawet gdy nie jest im potrzebny teraz. Czyli można spowodować, że to zacznie być także ich problem.
– A skąd wiesz?
– Bo statystycznie rzecz biorąc, taki rower mógłby być przydatny większości ludzi. Chociażby jako prezent dla kogoś innego. Albo jako okazja – ludzie lubią okazje. Ale to nie jest najważniejsze.
– ?
– Najważniejsza jest druga kwestia: jak nie wkurzyć ludzi w bibliotece. A dokładniej – jak nie wywołać reakcji awersyjnej. Tutaj zaczynają się schody. Masz jakiś pomysł?
... i tutaj zawiesimy dialog.
Spróbuj dopisać dokończenie.
Ciąg dalszy nastąpi...
.
– Myślę, że warto tym ludziom zakomunikować, że chcę sprzedać rower.
– Uważasz, że to ich obchodzi?
– Eee...
– No, właśnie. Przecież zajmują się teraz czymś innym, są skupieni na książkach. Przez ich umysły przepływa teraz strumień informacji o bardzo konkretnej charakterystyce i na pewno, ale to na pewno, nie ma ona nic wspólnego z twoim rowerem.
Mało tego, oni na bank nie chcą, żeby ktoś im teraz zawracał głowę jakimś rowerem.
A, nawet jeśli któryś z nich miałby akurat potrzebę roweru, to w bibliotece odsunąłby ją daleko od siebie, bo to nie jest miejsce na kupowanie roweru.
Zadaj więc sobie pytanie: co może spowodować, że ci ludzie zainteresują się faktem, że masz do sprzedania rower, i nie uznają tego za naruszenie zasad?
– ....
– Po pierwsze trzeba powiedzieć wyraźnie: guzik ich obchodzi, że masz do sprzedania rower. To jest twój problem. Ale może ich obchodzić, że ten rower może być im potrzebny, i to nawet gdy nie jest im potrzebny teraz. Czyli można spowodować, że to zacznie być także ich problem.
– A skąd wiesz?
– Bo statystycznie rzecz biorąc, taki rower mógłby być przydatny większości ludzi. Chociażby jako prezent dla kogoś innego. Albo jako okazja – ludzie lubią okazje. Ale to nie jest najważniejsze.
– ?
– Najważniejsza jest druga kwestia: jak nie wkurzyć ludzi w bibliotece. A dokładniej – jak nie wywołać reakcji awersyjnej. Tutaj zaczynają się schody. Masz jakiś pomysł?
... i tutaj zawiesimy dialog.
Spróbuj dopisać dokończenie.
Ciąg dalszy nastąpi...
.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)