"Przez tysiąclecia nauka rozwijała się w sposób jednolity i klarowny i oto niemal nagle, znalazła się obecnie na dramatycznym zakręcie. Jest on szczególnie dramatyczny dla nas, żyjących współcześnie i mogących ten proces obserwować, bądź nawet w nim uczestniczyć, zwłaszcza, że podobny zakręt już się w dziejach nauki nie powtórzy. Rzecz jasna, potomnych zaskoczy jeszcze nie jedna rewolucja w nauce, ale nie będą to zmiany tak generalne jak te o których zamierzam tu powiedzieć.
Ta niezwykła sytuacja sprawia, że w nauce dzisiejszej istnieje jeszcze nauka wczorajsza, ale już zaczyna istnieć nauka jutrzejsza, co umożliwia ich konfrontację. Przypuszczając, że zdołam zaintrygować czytelników, przejdę do wyjaśnienia o co mi chodzi.
Ta niezwykła sytuacja sprawia, że w nauce dzisiejszej istnieje jeszcze nauka wczorajsza, ale już zaczyna istnieć nauka jutrzejsza, co umożliwia ich konfrontację. Przypuszczając, że zdołam zaintrygować czytelników, przejdę do wyjaśnienia o co mi chodzi.
Najpierw postaram się scharakteryzować ową naukę wczorajszą, tradycyjną.
W odległej starożytności nauka była jedna, każdy naukowiec mógł ją uprawiać w całości, gdyż zasób informacji stanowiący ówczesną wiedzę był niewielki. Jeszcze Arystoteles mógł napisać nie tylko swoją" fizykę", ale i to, czemu sam nie nadał nazwy(tę część spuścizny Arystotelesa, jako dotyczącą spraw "spoza fizyki", nazwano "metafizyką"), a co głównie dotyczyło zagadnień logiki i psychologii.
W miarę przybywania nowych informacji dostarczanych przez naukę zaczęła odgrywać rolę okoliczność, że pojemność informacyjna mózgu ludzkiego, a więc i naukowców, jest ograniczona. Nie mogąc już opanować całej wiedzy rozszerzonej przez poprzedników każdy następny naukowiec musiał ograniczać się do uprawiania tylko pewnej części nauki, przez to jednak przestawał być znawcą pozostałej jej części."
W odległej starożytności nauka była jedna, każdy naukowiec mógł ją uprawiać w całości, gdyż zasób informacji stanowiący ówczesną wiedzę był niewielki. Jeszcze Arystoteles mógł napisać nie tylko swoją" fizykę", ale i to, czemu sam nie nadał nazwy(tę część spuścizny Arystotelesa, jako dotyczącą spraw "spoza fizyki", nazwano "metafizyką"), a co głównie dotyczyło zagadnień logiki i psychologii.
W miarę przybywania nowych informacji dostarczanych przez naukę zaczęła odgrywać rolę okoliczność, że pojemność informacyjna mózgu ludzkiego, a więc i naukowców, jest ograniczona. Nie mogąc już opanować całej wiedzy rozszerzonej przez poprzedników każdy następny naukowiec musiał ograniczać się do uprawiania tylko pewnej części nauki, przez to jednak przestawał być znawcą pozostałej jej części."
prof. Marian Mazur, "Cybernetyka i charakter"